User title: Uczeń Mistrza Małodobrego
Member since Jan 2007 ·
877 posts · Location: Marchewkowe Pole
Group memberships: Administratorzy, Strażnicy, Użytkownicy
Tyle, ze Marqs bez tej otoczki ta gra jest niczym. Wyobraz sobie, ze nie ma forum, ze nie mozesz sie chelpic tu zwyciestwami i pomstowac na porazki, ze grasz tylko i klikasz czerwony atak a nie masz z kim dzielic radosci ani smutkow z wynikow sprawiedliwych/niesprawiedliwych. Ciekawe jak dlugo ktos by wogole gral. Chyba tylko boty. Jesli klany wejda i nie bedzie interakcji miedzy nimi - chocby mozliwosci zagrabienia jakiejs kasy drugiemu klanowi tylko znowu smutne nabijanie jakiegos rankingu i nic wiecej, to beda mnie i zapewne wielu innych bardzo slabo wogole interesowac. Jasne - w grze typu turowego walka klanow, ktora po 10 turach kasuje drugiemu klanowi 100% wlozonej gotowki szybko by do klanow wszystkich zniechecila, ale przeciez wszystko jest dla ludzi, rownie dobrze wojna moze trwac do momentu uszczuplenia wartosci ruchomej i nie klanu do 90% wkladu, od ktorego to momentu reszta to kamienie i inne rzeczy, ktorych rozgrabic sie nie da. Ale jesli klan chce znowu sie rozwinac, to musi zainwestowac kase powyzej tego 90%, co znowu bedzie mozna zagrabic etc. Do tego ograniczenie liczebnosci klanu przez wymagane upgrade'y - typu baraki/koszary/aprowizacja/zasobnosc spichlerzy/magazynow spowoduje, ze bedzie wiecej niz 2-3 klany i moze bedzie miejsce na ciekawa polityke, sojusze, zdrady i inne elementy zabawy w intryge/polityke/wojne. Jesli tylko rankingi beda korzyscia z tego - szkoda na to czasu i tak gra przypomina ciagle single player w srodowisku multi.
Pilkarza zas bardzo mi szkoda, tym bardziej ze stopa prawie oddzielila mu sie od nogi. Nie wiem czy po takim czyms mozna miec nadzieje na cos wiecej niz chodzenie wogole. Ale skoro mowia, ze jeszcze zagra, to trzymam mocno kciuki za to, by tak sie stalo. A faulujacy co prawda "wjechal" prosta noga, ale czy mogl ja cofnac? Akcja byla szybka a walka zacieta. Mysle, ze jesli nie jest bandyta, to bedzie mial niejedna rozterke moralna z tego powodu. Jakos o Juskowiaku nie krzyczalo sie tak strasznie, gdy wslizgiem od tylu zerwal wiazadla w stopie brazylijskiemu pomocnikowi w Bundeslidze. Football to nie jest golf ani bilard; to gra kontaktowa, adrenalina nieraz odebrala zdolnosc do prowadzenia procesow myslowych niejednemu. Ale jesli Taylor zrobil to celowo - no coz, czerwona kartka to smieszna kara i pewnie federacja przepierdzieli mu jakis "mily" dodatek oby cos wiecej niz finansowy, bo z tych to tylko sie smiac moga pilkarze, ze mniej wydadza na popijawe weekendowa.