News from Idarionis world - text mmorpg

10.7.1312 Dziennik wędrowca - Durin 4

Z tym samym toporem, w tej samej kolczudze…kolejny dzień mojej wędrówki.

My, krasnoludy jesteśmy znani z chęci do działania, z tego, że nigdy się nie poddajemy i zawsze znajdujemy rozwiązanie problemu. Skoro nie mogę kupić porządnej broni a postawienie własnego warsztatu jest równie niemożliwe jak brodaty elf muszę…napisać podanie. Słyszałem, że król Rdawizy II postanowił usprawnić władzę w swoim królestwie i zamiast rozmów z urzędnikami ( jeśli czekanie czterech godzin w kolejce i zderzenie z zamkniętymi drzwiami można nazwać rozmową) wystarczy napisać podanie. Jeszcze nie wiem co to takiego ( mam nadzieję, że nie trzeba tego śpiewać) ale się dowiem. Mój przyjaciel Jantir pracował kiedyś w urzędzie miejskim i musi wiedzieć z czym to się je. Czymkolwiek by to nie było kosztuje pewnie dużo pieniędzy, ale sprawa jest poważna a i możliwe zyski nie są małe. Po napisaniu podobno wystarczy wysłać i juu…sprawa załatwiona. Tak przynajmniej mówił herold, którego wczoraj poznałem. Czego to ludzie nie wymyślą by nie używać słowa łapówka…
Tyle się mówi o równouprawnieniu ras, że nie ma lepszych i gorszych i każdy ma równe prawa. Skoro innym się udaje to czemu nie mi? Już widzę mój własny warsztat, porządne, kamienne mury i murowane palenisko z dwoma skórzanymi miechami. Oczywiście nie stałbym przy nich od razu zatrudniłbym młodych wędrowców, tak bym pod moim okiem mogli się wszystkiego nauczyć. Prawdziwy mistrz w swoich fachu nie boi się konkurencji…to dzięki niej ma okazję pokazać jak wielkim jest fachowcem. Narzędzia i kowadło sprowadzone z zak-humskiej twierdzy…tak, to będzie naprawdę piękne miejsce w którym powstaną wyjątkowe cuda.
Wprawdzie kuźnia w ludzkim mieście to nic wielkiego i nie miałbym się czym chwalić w domu ale to pierwszy krok. Jak każdy krasnolud powoli zdobędę to czego nikt za darmo mi nie da.

08.7.1312 Aingaleandur - Opowieści z dawnych czasów

Jeden z wędrowców znany jako Aingaleandur przesłał do redakcji poruszającą opowieść, którą miał usłyszeć od jednego z wiejskich bajarzy podczas swoich podróży. Ponieważ historia ta bardzo przypadła nam do gustu postanowiliśmy ją opublikować, a także prosić innych podróżników, żeby na łamach Wieści podzielili się z czytelnikami zasłyszanymi przez siebie opowieściami.

"Dobrzy ludzie posłuchajcie opowieści o wielkim męstwie i miłości silniejszej od śmierci. Jeśli Was ona wzruszy raczcie nagrodzić starego bajarza ciepłą strawą i kilkoma miedziakami.

W zamierzchłych czasach pewne królestwo cierpiało z powodu pustoszącego jego ziemie smoka. Król obiecał, że odda rękę księżniczki oraz połowę swojej dziedziny temu, który pokona bestię. Mimo, że wielu próbowało żaden rycerz nie podołał zadaniu, a rozgniewany smok zapowiedział, że za karę pożre królewską córkę. Jeden z giermków, który skrycie podkochiwał się w księżniczce postanowił do tego nie dopuścić. Odbył długą i niebezpieczną podróż do wieży złego czarnoksiężnika żeby tam szukać pomocy. Wiedział, że ten nie zrobi nic za darmo, dlatego sprzedał cały swój dobytek i kupił drogie kamienie. Czarnoksiężnik znając obietnicę króla nie przyjął kamieni, ale wymógł na młodzieńcu przysięgę, że gdy ten pokona smoka w tedy odda mu to czego zażąda. Potem dał mu magiczny miecz dzięki, któremu giermek pokonał smoka. W przeddzień planowanego ślubu z księżniczką do zamku przybył czarnoksiężnik i zażądał jej ręki. Wiedząc, że jego potęga jest nie zmierzona giermek wziął swój miecz i wyciął nim sobie serce. Nim skonał powiedział „jeżeli chcesz mi odebrać moją miłość to bierz, jest tutaj”.

05.7.1312 Dziennik wędrowca 3 - Durin

Każdy wie jak ważną rzeczą dla krasnoluda jest jego broń, zwłaszcza gdy jest to topór lub buława. Przekazywana z pokolenia na pokolenie jest czymś więcej niż to, co można teraz kupić w ludzkich sklepach. Zdobiona runami i klejnotami z kopalń, których nazw już nikt nie pamięta jest symbolem, który mówi więcej niż niejedna księga. Każda broń jest inna, a możliwość dotknięcia choćby przez moment kawałka rękojeści jest marzeniem wielu krasnoludów. Topór Beerung, który delikatnym pulsowaniem przypomina, jak ważnym napojem dla krasnoluda jest piwo. Tambij, wykuty dla tych nieszczęśników, których walka spotkała gdy byli wczorajsi... Artefakty, które świadczą o potędze Klanów i które są wzorem tego, co można uzyskać z metalu.
Niestety, to czym przyszło mi teraz walczyć w niczym nie przypomina broni moich przodków. Kruche ostrze, koślawa rękojeść i brak wyważenia...drwal może i mógłby tego używać, bo drzewo cierpliwie poczeka na mocne uderzenie ale prawdziwy wojownik nie powinien być skazany na takie dziadostwo. Przecież dobra broń dla walczących jest tym co rączy rumak dla rycerza... Na kulawym osiołku nawet szlachcic niczego nie wskóra.
Gdyby jeszcze sklepy były dobrze zaopatrzone a ja zwyczajnie za biedny – to dość normalna sytuacja nawet dla Brodatych. Teraz jednak w sklepach są pustki a za byle co każdą płacić ile tylko masz w swoim mieszku. Dobrze byłoby móc pokazać jak wygląda krasnoludzki oręż, wykuć prawdziwy topór a kiedyś otworzyć własny zakład. Niestety, choć każdy krasnolud wie, jak używać kowadła my też musimy się uczyć...a dmuchając miechem nie zdobędę za dużo umiejętności. Gdybym tylko mógł pokazać co prawdziwy krasnolud może zrobić ze zwykłego kawałka stali...

Tymczasem czekam na ten elfi cykr czy kyrk...może to pozwoli mi zapomnieć o tym co muszę dzierżyć w prawej dłoni.

03.7.1312 Dzienniki Wędrowca 2 - Durin

Rozmawiałem niedawno z dwoma elfami, które pojawiły się w mieście
wraz z kupiecką karawaną. Były dziwnie ubrane, nawet jak na elfy.. Jak wiadomo, preferują oni
kolory ziemi, natury i lasu, a te... Jak papugi. Pstrokate,
poobwieszane dzwoneczkami, piórkami, z mocnymi i krzykliwymi kolorami
na twarzy i ramionach. Były hałaśliwe i wciąż wołały o jakimś kyrcu,
mircu czy cyrcu...
Podobno to nowy wynalazek młodzików, którym znudziło się
monotonne i spokojne życie zwykłego elfa. Rysunki, które ze sobą przynieśli przedstawiały bardzo dziwne stworzenia - długie i wysokie, w ciapki,
plamki, prążki, z kłami, pazurami, kopytami, albo takie które zupełnie
nie istnieją. No bo w końcu nikomu jeszcze nie przyszło do głowy
skrzyżować konia z człowiekiem! Dobrze pamiętam też rysunek wielkiego,
szarego potwora z wielkimi kłami i bez nosa, za to z czymś zwisającym
z pyska, co jak dla mnie wygląda trochę jak sporej wielkości... A,
mniejsza o to. W każdym razie wydało mi się ciekawe więc postanowiłem z nimi. Powiedzieli, że są wędrowcami szukającymi przygód. Wiadomo, że elfy żyją długo, a te kilka miało
ochotę na podróże, to zebrały się z różnych szczepów do kupy i poszły
po nowe wrażenia. Mówili, że połapali różne stworzenia jakich oczy
przeciętnych mieszkańców miast nigdy nie widziały, a głowy nie umiały
nawet wymyślić i teraz jeżdżą po świecie i je pokazują. Ci dwaj to
tylko gońcy, którzy mają robić hałas wokół przyjazdu całej grupy i
zainteresować niedowiarków na tyle, żeby przyszli i obejrzeli sami.
Nie wiem jak wy, ale ja pójdę to zobaczyć. Co nowina to nowina, a może
zobaczę coś co potem będę mógł wnukom opowiadać?...

01.7.1312 Nagrodzeni zbieracze nasion dendrowca

Skup nasion zakończony. Pomocnik Mediculusa podesłał Wieściom zestawienie najlepszych zbieraczy i tych, którzy byli tylko trochę gorsi. Oto i one:

Charlotta 33
Osiri 32
Rekuz 26

Gawan 21
Cecylia Iwanow 18
Krzywosad 17
Izabela Iwanow 15
Loderic 14
Wolfgrum 12
Kamesenin 12
Rzedzimir 15
Edertasuna 9
Katrin 18
Adimu 4
Ibeli Noli 1
Dimgir 1

Nagród spodziewajcie się niebawem.

30.6.1312 Rychłe zakończenie skupu nasion dendrowca

Pomocnik Mediculusa tylko do dzisiejszego wieczora będzie przyjmował nasiona dendrowaca bo jak powiedział:

"Psuć się zaczynają i pożytku do dnia jutrzejszego nijakiego z nich nie będzie. Jeżeli więc jakiś wędrowiec lubi nosić zepsute nasiona dendrowca to niech się nie śpieszy. Oczywiście nagrody dostana tylko ci, którzy choć jedno nasiono oddali."

28.6.1312 Skup nasion dendrowca

Jak się Wieści dowiedziały tak i przekazują:

Jutro od godzin porannych rozpocznie się skup nasion dendrowca. Ogłoszenie tych, którzy znaleźli najwięcej nasion i rozesłanie posłańcem nagród także powinno nastąpić jutro w godzina popołudniowych.
Informacja dla jednego z wędrowców, który próbował rozgryźć nasiono i nieomal krztusząc się na śmierć połknął je.
Tak, po dokładnym umyciu i to nasiono będzie przyjęte.

27.6.1312 Afery Kadziowej ciąg dalszy

Znany jest już oficjalny raport komisji do spraw badania wypadków w browarnictwie. Eksperci stwierdzili, że zawory w kadziach były przerdzewiałe, a pracownik dokonujący pomiarów jakości był pijany. W oficjalnym oświadczeniu rzecznik kowdzkiego cechu browarników zapewnia, że zawory były regularnie oliwione i sprawne. Zaś oskarżenie, że zatrudniony w browarze smakosz był nietrzeźwy jest po prostu śmieszne ponieważ jest to naturalny skutek wypełniania przez niego obowiązków służbowych. Jak czytamy w oświadczeniu: „Pełniący obowiązki smakosza pan Frygil Mucha jest wzorowym pracownikiem posiadającym wysokie kwalifikacje. O czym świadczy jego dwukrotne zwycięstwo w corocznych zawodach w piciu piwa na czas organizowanych przez miejscowego karczmarza. Rzecznik jako możliwą przyczynę katastrofy wskazał zamach.

Jakby na potwierdzenie jego słów do organizacji takowego przyznała się grupa fanatyków nazywających siebie Ligą na Rzecz Trzeźwości. W przybitym do tablicy ogłoszeń osoby te zapowiedziały, że będą przeprowadzać kolejne ataki aż do momentu, w którym wytwarzanie piwa nie zostanie całkowicie zakazane. A oto fragment tego listu „Król patrzy przez palce na to jak jego lud jest stopniowo upadlany przez alkoholowe libacje. Spytacie dlaczego miałby to robić? My jednak znamy odpowiedź. Skorumpowane przez lobby browarnicze elity wiedzą, że łatwiej im będzie rządzić gdy lud będzie otumaniony piwem. Dlatego nie spoczniemy w walce tak długo jak zaraza alkoholu będzie toczyć lud królestwa.” W świetle tych rewelacji komisja przystąpiła do ponownego badania dowodów. Jednak mieszkańcy Kowd nie czekając na działania władz zorganizowali straże obywatelskie, które dzień i noc pilnują bezpieczeństwa ocalałej części browaru.

„Jeżeli wersja o zamachu się potwierdzi będziemy mieli dotyczenia z aktem terrory niespotykanym dotychczas w królestwie.” Słowa wójta nie podnoszą na duchu w przeciwieństwie do jasnej deklaracji mieszkańców, którzy stwierdzili, że w obliczu ataku na ich żywotne interesy „z terrorystami negocjować nie będą”. Liczymy na żywiołową reakcję czytelników i ich wsparcie dla poszkodowanych.

Korespondent Aingaleandur

26.6.1312 Kto na razie zebrał najwięcej nasion dendrowca?

Podpytaliśmy pomocnika Mediculusa i okazało się, że wędrowcy nie mogą doczekać się dnia skupu. Przy okazji rozmów z zbieraczami pomocnik przeglądał ich zbiory i wyszło na to, że że jak na razie najwięcej nasion zebrali:

Krzywosad, Osiri i Charlotta.

Od jednego z wędrowców dowiedzieliśmy się, że staruszka z Dębowej Kniei jedząca muchomory podobno za żołędzie ma ofiarować jakieś mikstury albo magiczne jagody. Proponujemy nie wyrzucać zebranych żołędzi bo jak nie teraz to zapewne przy okazji kolejnego zlecenia od Mediculusa lub jego pomocnika staruszka może już mieć coś na wymianę.

26.6.1312 Turniej w Utreed - Wyniki

Słońce zachodzi i kurz opada. Turniej w Utreed powoli staje się częścią historii. Dla jednych będzie wspomnieniem zwycięstw i chwały inni jeszcze długo będą leczyć po nim rany.
By męstwu i umiejętnościom zadość uczynić, ogłasza się:

Pierwsza trójka wśród weteranów to
1 – Teriasz – Ten Weteran udowodnił że nie ma sobie równych. Kunszt i perfekcja w walce sprawia że przegrana z nim nie jest wstydem. Laur zwycięzcy trafił w godne ręce.
2 – Carvalion - Drugie miejsce i sława walecznego Wędrowca przypada właśnie jemu. Dzielnie stawał a do pełni szczęścia zabrakło naprawdę niewiele.
3 – Sylvinian – Łucznik o pewnej ręce. Jego strzały siały prawdziwe spustoszenie. Tym razem jest trzeci ale już niedługo, to kto wie.

Doświadczeni
1 – Seamon –Lider tej kategorii. Dość powiedzieć że ten Czarodziej nie lęka się żadnego z przeciwników. Pewna wygrana i świetlana przyszłość przed tym Wędrowcem.
2 – Lady Arcavia –Wojowniczka doskonale władająca mieczem. Tym razem drugie miejsce, ale pokazała, że niedługo zagrozi najsilniejszym.
3 – Mia Noli – Kolejna przedstawicielka wojowników. Znawcy wróżą jej wielką przyszłość a turniejowe trzecie miejsce zdaje się potwierdzać tą tezę.

Nowicjusze
1 – Lady Izabela Iwanow – To znakomita Łuczniczka. Jak na przedstawiciela swej Gildii przystało, nie jest już żółtodziobem i doskonale panuje nad emocjami. Precyzja, szybkość i śmiertelna skuteczność to jej najmocniejsze strony.
2 – Lady Cecylia Iwanow - To nie przypadkowa zbieżność nazwisk. Lady Cecylia to bliźniacza siostra naszej zwyciężczyni. Patrząc na to co wyprawia w walce awans na wyższą profesję będzie dla niego tylko formalnością.
3 – Belian – To krasnolud mogący się pochwalić profesją Rekruta, znakomitą brodą i kolekcją blizn. Gildia będzie z niego miała wielki pożytek.

Chwała i sława dla zwycięzców, szacunek dla uczestników i dla wszystkich gratulacje. Bądźcie czujni, arena już niebawem znowu zapragnie waszej krwi i potu. A wtedy…